Edifice i ja byliśmy sobie przeznaczeni - ekskluzywny wywiad z Adamem Kornackim

Adam Kornacki - dziennikarz motoryzacyjny, rzecznik prasowy, kierowca rajdowy, muzyk - człowiek wielu talentów i pasji. A poza wszystkim ten, który nigdy nie rozstaje się ze swoim zegarkiem. Dlaczego został ambasadorem marki Edifice? I jak to jest żyć pasją? Przeczytajcie wywiad z tym ciekawym człowiekiem!

Jak zaczęła się twoja przygoda z motoryzacją? Kiedy był ten “pierwszy moment”, w którym powiedziałeś sobie: “samochody to moje przeznaczenie”?

Kiedy stanąłem przy bramie Uniwersytetu Warszawskiego i wiedziałem, że zostanę dziennikarzem. Wówczas podjąłem decyzję, że zrobię wszystko, żeby pisać o samochodach. Decyzji z końcówki klasy maturalnej trzymam się do dzisiaj.

Czy od zawsze chciałeś pracować w telewizji? Dlaczego akurat tam?

Zawsze chciałem być blisko samochodów i motorsportu. Od początku wiedziałem, że kamery telewizyjne i praca w ekipie daje najlepsze możliwości, dlatego postawiłem sobie za cel, że będę testował samochody oraz relacjonował w TV rajdy i wyścigi. I tego się trzymam. Dzięki mojej pracy poznałem najwspanialsze postaci motorsportu - M. Schumacher, Kimi Raikkonen, Robert Kubica, Janusz Kulig, Krzysztof Hołowczyc, David Coulthard, Sebastian Loeb, Carlos Sainz i wielu, wielu innych. Dzięki niej zwiedziłem cały świat oraz jeździłem najlepszymi samochodami świata. Dzisiaj wiem, że obrana przed laty droga była słuszna.

Dzięki mojej pracy poznałem najwspanialsze postaci motorsportu (...). Dzięki niej zwiedziłem cały świat oraz jeździłem najlepszymi samochodami świata.

Jak wspominasz karierę w wyścigach? Jaki był najszczęśliwszy moment? A który z nich wspominasz najmniej chętnie i dlaczego?

Najpiękniejsza chwila, to bez wątpienia stanięcie na trzecim stopniu podium w wyścigu dwudzuestoczterogodzinnym w Dubaju. Wraz z polskim zespołem za kierownicą Porsche 911 GT3 Cup pokonaliśmy ponad 90 załóg z całego świata i dojechaliśmy na 5 w generalce i 3 w klasie. Druga najpiękniejsza chwila, to zdobycie tytułu mistrza Polski w klasyfikacji generalnej w wyścigach samochodowych w 2009 roku. Te słabsze momenty, to… wypadki. Cztery razy dachowałem na torach: Cinquecento Sporting w Poznaniu, Seicento w Toruniu, Seatem Leonem Supercopa w Poznaniu i Porsche 911 GT3 Cup w Kielcach. Po tym ostatnim wypadku, kiedy ściąłem barierę i poleciałem przez dach do lasu, tor stracił homologację i nie rozgrywa się tam już wyścigów. To był groźny wypadek.

Czy miałeś lub masz swojego moto-idola?

Jeżeli chodzi o styl jazdy są nimi Szwed Stig Blomquist i Niemiec Walter Rohrl. Z obydwoma panami (dzisiaj już na emeryturze) miałem okazję przejechać się w prawym fotelu. Takiego spokoju podczas ekstremalnej rajdowej czy wyścigowej jazdy nie widziałem u żadnego innego kierowcy. Jeśli chodzi o postawę, moim idolem od zawsze był i jest Alex Zanardi - kiedyś kierowca F1, a po wypadku, w którym stracił obie nogi wielokrotny mistrz paraolimpijski, kierowca wyścigowy w klasie samochodów turystycznych. Nigdy się nie poddał.

Najlepszy samochód na świecie to...?

Nie ma jednego. Trzeba mieć minimum pięć aut w garażu. Dzisiaj kanonem dla mnie jest sportowa hybryda, czyli Porsche 918 Spyder. Jutro, może będzie to Rolls Royce Phantom, czyli król wśród limuzyn.

Motoryzacja to twoje jedyne hobby? Słyszeliśmy też coś o muzyce…

Tak, tak. Muzyka towarzyszy mi od lat młodości. Czysto amatorsko, ale zawsze z ludźmi, czyli w zespole. Nie bawi mnie jakoś granie samemu. Spotkania, próby, koncerty - to jest coś, co mnie pociąga. Zaczynałem od basówki i gitary, później przesiadłem się na perkusję, bo nasz bębniarz jeszcze w latach 80-tych wyemigrował do USA. I tak sobie gram do dzisiaj. Po 30-tu latach wróciliśmy do starego składu i teraz gramy we trzech ostrą heavymetalową muzykę wieczorami w mojej sali prób. Mamy z tego ogromną frajdę. Bez napinki tworzymy taką muzę, jaka nam się podoba. I to jest piękne.

Edifice to zegarki ze sportowym sznytem. Czy sport i aktywność fizyczna są ważne w twoim życiu, nawet po zawieszeniu zawodniczego kasku na kołek?

A kto zawiesił kask??? Jak tylko pada propozycja - Adamie wpadaj na tor i wystartuj gościnnie, nigdy nie odmawiam. W tym sezonie prawdopodobnie pojawię się na którejś z rund KIA Platinum Cup i pojadę Picanto. A czemuż nie??? Sport uprawiam cały czas. Narty, rower, siłka to moja codzienność.

(...) gdy dostałem propozycję zostania ambasadorem marki, która tworzy prawdziwie męskie zegarki nawiązujące do sportu, wyposażone w najnowszą technologię i w dodatku dostępne za dość przystępną cenę, nie zastanawiałem się ani chwili.

Jak to się stało, że zostałeś ambasadorem marki Edifice?

Ja od zawsze mam zegarek na nadgarstku. Nigdy go nie zdejmuję, bo bez niego czuję się dziwnie. I tak jest od dawna, więc gdy dostałem propozycję zostania ambasadorem marki, która tworzy prawdziwie męskie zegarki nawiązujące do sportu, wyposażone w najnowszą technologię i w dodatku dostępne za dość przystępną cenę, nie zastanawiałem się ani chwili. Wystarczy spojrzeć na dowolny model serii Edifice i od razu wiadomo, że są to czasomierze jakby stworzone dla mnie, pasujemy do siebie idealnie, a one spełniają wszelkie moje oczekiwania. Dużo podróżuję, więc bardzo przydaje mi się funkcja łączenia zegarka z telefonem, aktualizacja czasu po przelocie na inny kontynent, możliwość mierzenia czasów na najsłynniejszych torach wyścigowych świata. A przy tym ten wygląd… przecież każdy, kto przeczyta ten wywiad ze mną na pewno zrozumie, że Edifice i ja byliśmy sobie przeznaczeni.

Czujesz, że Edifice to marka, która mogłaby wpasować się również w Twój gust? Zaintrygowały Cię eleganckie zegarki ze sportowym sznytem polecane przez uznanego pasjonata motoryzacji? Sprawdź całą kolekcję i zobacz, czy Wy też jesteście sobie przeznaczeni!

średnia ocena: 4.7